Artykuł autorskiZdrowie i codzienność·13 września 2026·11 min

AI znalazła plemniki tam, gdzie technik ich nie dostrzegł. Publicznie opisane dziecko jest na razie jedno

O metodzie pisał cały świat pięć miesięcy przed jakąkolwiek publikacją naukową. Kiedy ta się ukazała, okazała się dwustronicowym listem do redakcji opisującym jeden przypadek.

Na skróty

  • Metoda STAR z Columbia University przeszukuje próbkę nasienia i wyłapuje pojedyncze plemniki tam, gdzie badanie nie wykazało żadnych.
  • Publicznie opisane jest jedno dziecko, urodzone w listopadzie 2025. Ośrodek wykonał do sierpnia 2026 około 175 badań i nie podał, ile z nich skończyło się dzieckiem.
  • Jedyna publikacja naukowa o tej metodzie to dwustronicowy list do redakcji „The Lancet", nie badanie kliniczne.
  • Mocniejsze dane pochodzą z Australii i Chin — tam były grupy porównawcze i tam opisano po kilka urodzeń.
  • AI nie tworzy plemników. Jeśli organizm ich nie produkuje, żadne przeszukiwanie nie pomoże. Mówią to wprost zarówno amerykański krytyk metody, jak i polska diagnostka.

Para starała się o dziecko dziewiętnaście lat. Mężczyzna miał trzydzieści dziewięć lat i rozpoznanie, przy którym standardowe badanie nie wykazuje w nasieniu żadnych plemników. Za sobą mieli wiele podejść do zapłodnienia pozaustrojowego, kilka ręcznych przeszukań próbki i dwie operacje. Układ z kamerą i programem przeszukał próbkę w dwie godziny i znalazł to, czego nie znaleziono wcześniej. W listopadzie 2025 urodziła się dziewczynka.

To jest prawdziwa historia i warta opowiedzenia. Warto ją jednak opowiedzieć razem z liczbami, bo przy temacie, który dotyka ludzi w trudnym momencie, przesada nie jest niewinna. A liczby są jednocyfrowe.

Co ta metoda robi, a czego nie

Azoospermia to brak plemników stwierdzony w standardowym badaniu nasienia. Dotyczy około dziesięciu procent niepłodnych mężczyzn. Dzieli się na dwie postaci i ta trudniejsza polega na uszkodzeniu samej produkcji. Rzecz w tym, że u części tych pacjentów pojedyncze plemniki jednak są — toną tylko w miliardach fragmentów innych komórek i człowiek pod mikroskopem ich nie widzi.

Metoda nazywa się STAR i powstała w ośrodku leczenia niepłodności Uniwersytetu Columbia. Próbka płynie kanałem cieńszym od włosa, szybka kamera robi zdjęcia, program oznacza podejrzane obiekty klatka po klatce, a potwierdzenie następuje dopiero wtedy, gdy kolejne klatki się zgadzają. Znaleziony plemnik jest odcinany do kropli płynu.

Najważniejsze zdanie o tej metodzie jest takie: ona nie tworzy plemników. Jeśli organizm ich nie produkuje w ogóle, żadne przeszukiwanie nic nie da. To nie jest leczenie niepłodności, tylko skrócenie szukania igły w stogu siana — z ośmiu godzin pracy technika do około godziny.

Ile z tego wyszło dzieci

Tu trzeba rozdzielić cztery rzeczy, które w doniesieniach zlewają się w jedno: znaleziono plemniki, doszło do zapłodnienia, była ciąża, urodziło się dziecko. Przy tej metodzie pierwszy próg przechodzi mniej więcej jedna czwarta pacjentów. O przejściu ostatniego progu wiemy publicznie raz.

Rok pracy ośrodka, który tę metodę rozwija

175

wykonanych badań do sierpnia 2026, plemniki znalezione w 26 procentach przypadków

1

publicznie opisane urodzone dziecko

Nie znaczy to, że było tylko jedno. Znaczy, że ośrodek nie podał żadnej innej liczby, a to jest akurat ta liczba, która obchodzi pacjenta najbardziej.

Sam ośrodek podaje na stronie usługi dalsze wskaźniki: plemniki znajdowane u około dwudziestu ośmiu procent pacjentów, około dwadzieścia procent dojrzałych komórek jajowych zapłodnionych, około osiemnaście procent zarodków dobrej jakości. Dopisuje przy tym uczciwie, że te wskaźniki są niższe niż przy typowym zapłodnieniu pozaustrojowym. Cena: trzy tysiące dolarów, gdy plemniki zostaną znalezione, półtora tysiąca, gdy nie. Ubezpieczenia tego nie pokrywają, a usługa jest dostępna w jednym ośrodku na świecie.

Publikacja okazała się listem, nie badaniem

Kiedy świat się dowiedział, a kiedy ukazała się publikacja

10 czerwca 2025

pierwsze duże relacje prasowe na świecie

31 października 2025

pierwszy tekst naukowy, i to dwustronicowy list do redakcji

Prawie pięć miesięcy różnicy. To jest częsty wzorzec przy medycynie: opinia publiczna poznaje wynik z komunikatu prasowego uczelni, a nie z pracy, którą można sprawdzić.

Ten list opisuje jeden przypadek — ten z początku tekstu. Nie ma streszczenia, nie ma grupy porównawczej, nie ma serii pacjentów. W bazach publikacji naukowych nie ma o tej metodzie nic więcej poza przeglądem literatury napisanym przez ten sam zespół. Nikt nie pokazał, że te same próbki przeszukane ręcznie przez dobrego embriologa dałyby gorszy wynik.

Drobiazg, który dobrze pokazuje, jak takie liczby żyją własnym życiem. Komunikaty z 2025 roku mówiły, że układ robi ponad osiem milionów zdjęć w niecałą godzinę, i ta liczba obiegła świat, a we wrześniu 2026 powtórzył ją polski serwis branżowy. Własna strona usługi podaje dziś ponad milion sto tysięcy zdjęć na godzinę. Osiem razy mniej.

Mocniejsze dowody są gdzie indziej

Najciekawsze jest to, że najlepsze dane na poparcie tezy „program znajduje plemniki tam, gdzie człowiek ich nie znalazł" nie pochodzą wcale z tego głośnego ośrodka.

  • Australia: badanie prospektywne w kilku ośrodkach, czterdziestu pacjentów, materiał każdego dzielony na pół — jedną część przeszukiwano tradycyjnie, drugą z pomocą programu. Mediana czasu spadła z 35,8 do 21,8 minuty. U ośmiu pacjentów z czterdziestu do zapłodnienia użyto plemników znalezionych wyłącznie dzięki programowi.
  • Chiny: system uczony na materiale od 1165 pacjentów, oceniony klinicznie u czterdziestu. Wskazał plemniki przeoczone w pierwszej ręcznej ocenie w sześciu przypadkach, w tym u dwóch pacjentów wstępnie uznanych za takich, u których plemników nie ma. W obserwowanych przypadkach urodziło się troje dzieci, w tym jedno u pacjenta z tej dwójki.

Przy obu badaniach autorzy sami piszą, że grupy są małe i potrzeba większych prób. Przy australijskim trzeba dodać, że większość autorów to pracownicy i współzałożyciele firmy rozwijającej to narzędzie. Ale w obu był układ porównawczy, a przy najgłośniejszej metodzie go nie ma.

Co mówią sceptycy

Twórca metody wstrzykiwania pojedynczego plemnika do komórki jajowej, dziś najczęściej stosowanej techniki wspomaganego rozrodu, wypowiedział się o tym podejściu krytycznie. Jego argument jest prosty: część mężczyzn nie ma plemników w ogóle i nie ma znaczenia, czy próbkę przeszuka człowiek, czy maszyna. Ostrzegał też przed pośpiesznym wprowadzaniem takich narzędzi, bo mogą dawać pacjentom fałszywą nadzieję.

Niezależny przegląd opublikowany w marcu 2026 stawia sprawę podobnie: narzędzia AI do szukania plemników są na wczesnym etapie, wymagają zewnętrznej walidacji i obserwacji odległych wyników, a traktować je należy jako uzupełnienie pracy specjalisty, nie zastępstwo. Rzecz znamienna — ten przegląd w ogóle nie wymienia opisywanej tu metody.

A w Polsce

Nie ma u nas nic, co odpowiadałoby tej metodzie. Nie znaleźliśmy ani jednej polskiej kliniki oferującej wyszukiwanie pojedynczych plemników z pomocą AI, ani polskiego badania w tym obszarze. Polskie ośrodki używają AI w innych miejscach procesu, na przykład przy doborze dawek leków. Standardem przy azoospermii pozostaje chirurgiczne pobranie plemników.

Dostępne dane kliniczne są jeszcze ograniczone, a sama możliwość wykrycia większej liczby pojedynczych plemników nie oznacza automatycznie poprawy skuteczności leczenia niepłodności.
- Katarzyna Stempnakowska, diagnostka laboratoryjna, wypowiedź dla Polityki Zdrowotnej, 10.09.2026

Czego nie udało się ustalić

  • Ile plemników znaleziono w opisanym przypadku. Komunikat uczelni mówi o dwóch, relacja jednej z dużych stacji o trzech.
  • Ile ciąż i urodzeń dała ta metoda łącznie. Poza jednym dzieckiem nie podano żadnej liczby.
  • Czy list w piśmie naukowym przeszedł zewnętrzną recenzję. Korespondencja bywa wybierana przez redakcję inną ścieżką niż pełne artykuły.
  • Jaki jest status regulacyjny tej procedury. Nie znaleźliśmy ani dokumentu dopuszczającego, ani informacji, że go nie ma.

Źródła

  1. Suryawanshi i inni, opis pierwszej ciąży po zastosowaniu metody, „The Lancet", 31.10.2025 (list do redakcji)
  2. Columbia University Fertility Center — opis usługi, wskaźniki skuteczności i cennik (źródło pierwotne)
  3. CNN, krytyka metody ze strony twórcy techniki ICSI, 03.07.2025
  4. Kandil i inni, niezależny przegląd zastosowań AI przy azoospermii, „World Journal of Men’s Health", 17.03.2026
  5. Han i inni, badanie kliniczne systemu wykrywania plemników, „Human Reproduction Open" 2026 (pełny tekst darmowy)
  6. Goss i inni, australijskie badanie z grupą porównawczą, „Reproductive BioMedicine Online" 2026
  7. Polityka Zdrowotna, polski komentarz do metody, 10.09.2026

Czy ten tekst Ci pomógł?

Jedno kliknięcie. Bez podawania adresu e-mail. Dzięki temu wiem, które teksty wymagają poprawy.