Czy sztuczna inteligencja poleca firmy. Google pisze, że nie ma czego pod to optymalizować
Klient pyta asystenta o usługę w swoim mieście i słyszy trzy nazwy. Dokumentacja czterech producentów mówi, skąd te nazwy się biorą, co da się zrobić za darmo i za co nie warto płacić.
Na skróty
- Asystent bierze nazwy firm z dwóch miejsc naraz: z pamięci modelu i z wyszukiwarki odpytanej w tej sekundzie. To dwa różne mechanizmy i dwie różne decyzje właściciela strony.
- Największe ryzyko to zablokowanie w pliku robots.txt „wszystkich botów AI". OpenAI pisze wprost, że strona wypisana z OAI-SearchBot nie pojawi się w odpowiedziach ChatGPT.
- Google pisze w dokumentacji, że nie ma żadnych dodatkowych wymagań ani specjalnej optymalizacji pod odpowiedzi AI. Pliki typu llms.txt i dodatkowe znaczniki nie pomagają.
- Odpowiedzi są niestabilne: przy powtórzeniu tego samego pytania około dwie trzecie cytowanych źródeł się zmienia. Jedno sprawdzenie nie dowodzi niczego.
- Dla polskich zapytań lokalnych nikt tego nie zbadał. Każda liczba o skuteczności w polskiej ofercie „GEO" pochodzi z rynku amerykańskiego albo od firmy, która sprzedaje usługę.
Klient przestał wpisywać w wyszukiwarkę „fryzjer Bydgoszcz" i zaczął pytać asystenta, który wymienia mu trzy nazwy. Rynek sprzedaje już na to gotową usługę: optymalizację strony pod odpowiedzi sztucznej inteligencji. Tyle że Google, czyli największy z czterech dostawców tych odpowiedzi, pisze w swojej dokumentacji, że nie ma czego optymalizować.
„There are no additional requirements to appear in AI Overviews or AI Mode, nor other special optimizations necessary.”
To nie jest zdanie wyrwane z kontekstu. W przewodniku dla właścicieli stron Google dopisuje jeszcze, że nie trzeba tworzyć nowych plików odczytywanych przez maszyny, plików tekstowych dla AI ani dodatkowych znaczników, żeby pojawiać się w tych funkcjach. To wycina całą kategorię usług sprzedawanych dziś jako przygotowanie strony pod AI.
Co więc naprawdę decyduje. Poniżej mechanizm, potem rzeczy potwierdzone dokumentem producenta, a na końcu to, czego nikt nie zmierzył.
Nie ma jednego źródła odpowiedzi, są dwa
Asystent może wziąć nazwę firmy z pamięci modelu, czyli z danych, na których go uczono i które są zamrożone w czasie. Albo z wyszukiwarki, którą odpytuje w tej sekundzie, w której zadajesz pytanie. Oba kanały działają jednocześnie i to jest powód, dla którego dwie osoby dostają dwie różne odpowiedzi.
OpenAI rozdziela to aż na poziomie robotów chodzących po stronach. GPTBot zbiera treści, które mogą posłużyć do uczenia modelu. OAI-SearchBot służy do pokazywania stron w wynikach wyszukiwania wewnątrz ChatGPT. To dwa różne programy, dwie różne funkcje i dwie niezależne decyzje właściciela strony. Perplexity robi to samo: ich robot do wyników wyszukiwania wprost nie zbiera treści do uczenia modeli.
Blokada, którą ktoś wpisał rok temu z ostrożności
W katalogu głównym strony leży plik robots.txt, czyli krótka lista dla robotów mówiąca, czego im nie wolno pobierać. W 2024 i 2025 roku wiele firm kazało tam zablokować „wszystkie boty AI", żeby nikt się nie uczył na ich treściach. Skutek uboczny tej decyzji jest taki, o jakim mało kto wtedy wiedział.
„Sites that are opted out of OAI-SearchBot will not be shown in ChatGPT search answers.”
Czyli firma, która chciała tylko nie karmić modelu, mogła przy okazji wypisać się z wyników wyszukiwania w ChatGPT. Perplexity w swojej dokumentacji wprost zaleca wpuszczenie swojego robota do pliku robots.txt, bo bez tego strona nie pojawi się w wynikach.
To jest pierwsza rzecz do sprawdzenia i zwykle jedyna, która potrafi wyciąć firmę całkowicie. Wpisz adres swojej strony z dopiskiem ukośnik robots.txt i zobacz, co tam stoi. Jeśli jest tam blokada dla OAI-SearchBot albo PerplexityBot, ktoś podjął tę decyzję za Ciebie.
Tylko rzeczy potwierdzone dokumentem producenta
Google mówi, że odpowiedzi AI są zbudowane na tym samym indeksie i tych samych systemach oceny jakości co zwykła wyszukiwarka. Praktyczny wniosek jest niewygodny dla sprzedawców nowych usług: robota pod widoczność w AI to w dużej mierze ta sama robota co zwykłe pozycjonowanie.
- Odblokuj roboty wyszukiwania w pliku robots.txt i zdecyduj osobno o uczeniu modelu, a osobno o wynikach wyszukiwania.
- Uzupełnij i utrzymuj wizytówkę Google. To jedyne narzędzie poza stroną, które Google wymienia z nazwy w kontekście widoczności w odpowiedziach AI.
- Zbieraj opinie. Google pisze wprost, że więcej opinii i lepsze oceny pomagają w lokalnych wynikach.
- Pilnuj, żeby strona była zaindeksowana i technicznie sprawna. Microsoft używa słowa „świeża" i wiąże szybkość aktualizacji z tym, jak szybko zmiana pojawi się w odpowiedziach AI.
- Wyślij mapę strony do narzędzi Bing dla webmasterów i włącz protokół IndexNow, którym strona sama zgłasza zmiany. Jest darmowy, a odpowiedzi Copilota są budowane na indeksie Bing.
Czego na tej liście nie ma, choć rynek to sprzedaje: katalogów branżowych, pliku llms.txt, specjalnych znaczników dla AI. Google pisze o llms.txt, że ani nie pomaga, ani nie szkodzi, i że nie ma żadnych danych strukturalnych, które trzeba dodać. Dane strukturalne mają sens z innych powodów, ale nie jako bilet do odpowiedzi AI.
Trzy narzędzia i jedna zasada
Google Search Console, raport widoczności w funkcjach AI
Darmowy i bezterminowy. Pokazuje, ile razy odnośniki do Twojej strony pojawiły się w odpowiedziach AI w wyszukiwarce Google, z podziałem na podstrony i kraje. Pokazuje wyświetlenia, nie kliknięcia. Jest udostępniany etapami, więc nie każda strona już go ma.
Narzędzia Bing dla webmasterów, raport AI Performance
Też darmowy. To jedyne znane nam darmowe narzędzie od producenta, które pokazuje cytowania w asystencie innym niż Google, czyli w Copilocie i w podsumowaniach Bing.
Darmowy sprawdzacz widoczności marki
Ahrefs udostępnia jednorazowe sprawdzenie bez konta i bez karty. Pokazuje wzmianki marki w kilku asystentach naraz, ale w wersji skróconej i bez historii.
Ręcznie, w darmowych wersjach asystentów
Zadaj dokładnie to pytanie, które zadałby klient, i zapisz, kogo wymieniły. To jedyny sposób, żeby zobaczyć to, co widzi klient.
I teraz zasada, bez której cały ten pomiar jest bezwartościowy. Badacze z uniwersytetu w Sankt Gallen zadawali tym samym asystentom te same pytania wielokrotnie w ciągu jednego dnia. Pokrycie listy cytowanych źródeł między dwoma powtórzeniami wyniosło od 0,32 do 0,43 w skali, w której jeden oznacza listy identyczne. Czyli przy powtórzeniu tego samego pytania po kilku minutach około dwie trzecie źródeł się zmienia. Nazwy marek trzymają się lepiej, ale też nie stabilnie.
Wniosek praktyczny: jedno sprawdzenie nie dowodzi niczego, ani gdy Twoja firma się pojawiła, ani gdy nie. Pytanie trzeba zadać kilka razy, w osobnych rozmowach i w różnych dniach, i dopiero wtedy patrzeć na proporcje. Tak samo trzeba czytać każdą fakturę za usługę, która obiecuje pomiar widoczności na podstawie jednego przebiegu.
Rodzaj pytania decyduje bardziej niż branża
Jak często pojawia się odpowiedź AI, zależnie od pytania
15%
przy pytaniu typu „fryzjer Bydgoszcz"
92%
przy pytaniu typu „jak wybrać dobrego fryzjera"
Badanie Whitespark na 540 zapytaniach lokalnych w trzech miastach w USA. Firma sprzedaje narzędzia do lokalnego pozycjonowania, a badania dla polskiego rynku nie ma.
To jest najbardziej użyteczna rzecz z całego tego researchu. Przy pytaniu o konkretną usługę w konkretnym mieście klient dalej najczęściej dostaje zwykłą mapkę z trzema firmami, a nie odpowiedź AI. Odpowiedź AI przejmuje pytania zaczynające się od „jak", „dlaczego" i „który". Potwierdza to niezależne badanie ośrodka Pew, który nie sprzedaje żadnego narzędzia: podsumowanie AI pojawiało się przy 8 procentach pytań jedno- i dwuwyrazowych i przy 53 procentach pytań dziesięciowyrazowych i dłuższych.
Drugie ustalenie z tego samego badania Pew tłumaczy, dlaczego to boli: gdy pojawiało się podsumowanie AI, użytkownicy klikali w zwykły wynik w 8 procentach odwiedzin, a bez podsumowania w 15 procentach. W samo podsumowanie klikali w 1 procencie.
Polski nikt nie zbadał i to trzeba powiedzieć wprost
Badania, które sprawdzałoby, jak często asystenci wymieniają nazwy polskich firm usługowych przy polskich pytaniach lokalnych, nie ma. Nie ma takiego badania ani akademickiego, ani branżowego. Wszystkie cztery dostępne badania o firmach lokalnych dotyczą Stanów Zjednoczonych, a trzy z czterech zrobiły firmy sprzedające narzędzia.
To ma bezpośrednią konsekwencję przy rozmowie z agencją. Każda liczba o skuteczności, jaką zobaczysz w polskiej ofercie na widoczność w AI, pochodzi albo z rynku amerykańskiego, albo od firmy, która przy okazji sprzedaje usługę. Warto o to zapytać wprost i poprosić o źródło.
Źródła
- Google Search Central, „AI Features and Your Website" (źródło pierwotne)
- Google, przewodnik po widoczności w funkcjach generatywnych (źródło pierwotne)
- Google, jak poprawić pozycję w wynikach lokalnych (źródło pierwotne)
- OpenAI, dokumentacja robotów GPTBot i OAI-SearchBot (źródło pierwotne)
- Perplexity, dokumentacja robotów (źródło pierwotne)
- Bing, raport AI Performance w narzędziach dla webmasterów (źródło pierwotne)
- Schulte, Bleeker, Kaufmann, Uniwersytet w Sankt Gallen, o niestabilności odpowiedzi, 10.04.2026
- Pew Research Center, klikalność przy podsumowaniach AI, 22.07.2025
- Whitespark, badanie odpowiedzi AI w wyszukiwaniach lokalnych
Czy ten tekst Ci pomógł?
Jedno kliknięcie. Bez podawania adresu e-mail. Dzięki temu wiem, które teksty wymagają poprawy.