Logo wygenerowane z promptu nie jest w Polsce utworem. Da się je jednak zastrzec inną drogą
Brak prawa autorskiego do grafiki z AI oznacza, że konkurencja może ją skopiować. Znak towarowy i wzór przemysłowy tej przeszkody nie mają, bo nie pytają o autora.
Na skróty
- Obraz powstały z samego polecenia tekstowego nie jest utworem, bo polskie prawo wymaga twórcy-człowieka.
- To nie znaczy, że nie wolno go używać. Znaczy, że nie zablokujesz nim konkurencji.
- Znak towarowy i wzór przemysłowy chronią oznaczenie i postać wytworu, a autorstwa w ogóle nie badają.
- Canva zakazuje w umowie użycia grafik ze swojej biblioteki jako części logo i nazwy firmy.
- Gwarancja prawna producenta prawie nigdzie nie obejmuje małej firmy, a tam gdzie jest, wyklucza akurat roszczenia o znak towarowy.
Wygenerowałeś logo i możesz go używać: wydrukować, umieścić na szyldzie, na fakturze, w reklamie. Nie możesz tylko jednej rzeczy — zakazać firmie obok, żeby wzięła tę samą grafikę i powiesiła u siebie. Bo prawo autorskie chroni twórczość człowieka, a przy obrazie z polecenia tekstowego człowieka w rozumieniu tego przepisu nie ma.
To jest zła wiadomość tylko przez chwilę. Prawo autorskie nie jest jedyną drogą do wyłączności i nie jest nawet najlepszą, gdy chodzi o logo.
Dwa przepisy i jedno zdanie amerykańskiego urzędu
Artykuł 1 ustęp 1 ustawy o prawie autorskim mówi, że utworem jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze. Artykuł 8 ustęp 1 dodaje, że prawo autorskie przysługuje twórcy. Polska nauka prawa zgodnie czyta „twórcę" jako człowieka. Profesor Ryszard Markiewicz z Uniwersytetu Jagiellońskiego pisze wprost, że skoro wytwory AI nie są tworzone przez człowieka, to nie podlegają ochronie autorskiej.
Najdokładniej uzasadnił to amerykański urząd do spraw praw autorskich w raporcie z 29 stycznia 2025. Jego argument warto znać, bo tłumaczy mechanizm, a nie tylko podaje wynik: polecenie tekstowe działa jak instrukcja przekazująca pomysł, a pomysłów prawo autorskie nie chroni. Chroni sposób wykonania — a wykonuje maszyna.
Ten sam raport mówi jednak, co jednak jest Twoje, i to jest część, którą warto wykorzystać w praktyce.
- Twoja własna twórczość, którą widać w wyniku. Wgrałeś swój rysunek albo zdjęcie i widać go w gotowym obrazie — ten wkład jest chroniony.
- Twórczy dobór, zestawienie i układ elementów. Grafika z AI jako jeden element większej całości, którą sam ułożyłeś: chroniona jest całość jako Twój układ.
- Twórcze przeróbki wyniku. Jeśli obrobiłeś obraz w programie graficznym na tyle, że sam wniosłeś twórczość.
Amerykański sąd apelacyjny potwierdził wymóg autorstwa człowieka wyrokiem z 18 marca 2025. Polskiego wyroku w tej sprawie nie ma i nie znaleźliśmy ani jednego — ten fragment opiera się na przepisach i na doktrynie, nie na orzecznictwie.
Jest jeszcze druga strona tego samego braku, o której trzeba wiedzieć. Skoro nie masz praw do wyniku, to nie znaczy, że wynik jest wolny od cudzych praw. Markiewicz podaje przykład: polecenie „narysuj włoskiego hydraulika z gry wideo" potrafi wygenerować postać Mario. Wtedy naruszasz cudze prawo autorskie, mimo że własnego nie masz.
Znak towarowy nie pyta, kto to narysował
Artykuł 120 ustęp 1 prawa własności przemysłowej: znakiem towarowym może być każde oznaczenie umożliwiające odróżnienie towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego i możliwe do przedstawienia w rejestrze. Ani słowa o twórczości, ani słowa o autorze.
To jest najważniejsza praktyczna furtka w całym temacie. Brak prawa autorskiego do logo z AI przestaje boleć w momencie, w którym to logo rejestrujesz jako znak towarowy — w Urzędzie Patentowym RP na Polskę albo w EUIPO na całą Unię. Dostajesz wyłączność z innej podstawy i możesz zakazać używania podobnego oznaczenia.
Czego urząd odmówi, wybrane z artykułu 129 z indeksem 1: oznaczenia, które nie nadaje się do odróżniania towarów, dla których je zgłoszono; które składa się wyłącznie z elementów wskazujących rodzaj towaru, pochodzenie albo jakość; które zgłoszono w złej wierze; które jest sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami.
Jest jedno ryzyko, którego nie ma przy grafice rysowanej ręcznie. Skoro sam nie masz praw autorskich, a ktoś inny wygeneruje bardzo podobny obraz i użyje go pierwszy, o pierwszeństwie rozstrzygnie data zgłoszenia znaku, a nie data zapisania pliku. Wniosek jest prosty: zgłaszaj wcześnie.
Trzecia ścieżka, do 25 lat ochrony
Wzór przemysłowy to nowa i mająca indywidualny charakter postać wytworu. Artykuł 102 ustęp 2 wymienia jako wytwór wprost: opakowanie, symbole graficzne i kroje pisma. Chronione są linie, kontury, kształty, kolorystyka, faktura i ornamentacja. Ochrona trwa do 25 lat od zgłoszenia, w pięcioletnich okresach.
Tu jest pułapka, która przy AI zdarza się częściej niż gdzie indziej. Warunkiem jest nowość, liczona obiektywnie: jeśli wzór był już gdzieś publicznie udostępniony, nowości nie ma. Wrzucenie wygenerowanej etykiety na Instagram, żeby zapytać znajomych, co sądzą, potrafi zniszczyć własną nowość. Są okresy ulgi, ale to już rozmowa z rzecznikiem patentowym, nie decyzja do podjęcia samemu.
Czwarta droga działa nawet bez żadnej rejestracji, tylko w innej sytuacji. Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, artykuł 13 ustęp 1: czynem nieuczciwej konkurencji jest kopiowanie zewnętrznej postaci gotowego produktu środkami technicznymi, jeżeli może to wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu. To jest podstawa „mój klient pomylił opakowania", a nie „to był mój rysunek".
Pięć firm, pięć różnych odpowiedzi na to samo pytanie
Wszystko poniżej odczytane bezpośrednio z warunków producentów 15 września 2026.
- OpenAI przenosi prawa najmocniej ze wszystkich: przenosi na Ciebie wszelkie swoje prawa do wyniku, jeśli takie ma. Zastrzega przy tym, że wynik może nie być unikatowy i inni użytkownicy mogą dostać podobny. Gwarancji prawnej nie daje żadnej — odwrotnie, to firma zabezpiecza OpenAI przed roszczeniami osób trzecich. Trenowanie na Twoich treściach jest domyślnie włączone, z możliwością wyłączenia w ustawieniach konta.
- Adobe Firefly jest najbezpieczniejszy pod względem danych treningowych: trenowany na licencjonowanych treściach z Adobe Stock i domenie publicznej, a firma deklaruje, że nie trenuje na plikach subskrybentów. Gwarancja prawna jest tylko dla części planów i Adobe nie podaje publicznie których. Na pytanie, czy wynik da się objąć prawem autorskim, odsyła do prawnika.
- Canva: wynik jest Twój i wolno go używać w dowolnym legalnym celu, bez rozróżnienia na plan darmowy i płatny. Ale są dwie pułapki. Jeśli wynik zawiera albo modyfikuje treść z biblioteki Canvy, nie jesteś jego właścicielem. I zakaz wprost w umowie licencyjnej: treści z biblioteki nie wolno użyć jako części znaku towarowego, nazwy firmy ani oznaczenia usługi. Kroje pisma są z tego zakazu wyjęte.
- Midjourney: dokumentacja wymienia wyłącznie cztery plany płatne. Firma powyżej miliona dolarów rocznego przychodu, czyli około 3,6 miliona złotych, musi mieć plan Pro lub Mega, żeby być właścicielem wyników. Domyślnie wszystko, co tworzysz, jest publicznie widoczne — ukrycie jest tylko w dwóch najdroższych planach. Dla firmy przygotowującej nową etykietę to znaczy: na tańszym planie projekt jest jawny.
- Google w wersji konsumenckiej nie przenosi niczego — pisze tylko, że zachowujesz te prawa, które masz, a do obrazu z promptu żadnych nie masz. W płatnej wersji dla firm daje gwarancję prawną, ale z pięcioma wyłączeniami, z których jedno trafia dokładnie w ten przypadek.
To wyłączenie warto zacytować, bo jest zaskakująco precyzyjne: gwarancja nie obejmuje sytuacji, w której roszczenie opiera się na prawie do znaku towarowego i wynika z użycia wygenerowanego materiału w obrocie handlowym. Czyli dokładnie to, co robi firma: bierze wygenerowany znak i używa go u siebie.
Trzy ograniczenia, które podaje sam producent
To nie są opinie z blogów, tylko sekcja o ograniczeniach w dokumentacji OpenAI.
- Tekst na obrazie. Producent pisze, że mimo znacznej poprawy model wciąż ma trudność z precyzyjnym umieszczeniem i czytelnością napisu. To nie jest problem brzydkich liter, tylko literówek w nazwie Twojej firmy i rozjechanej ceny. Wniosek praktyczny: obraz generuj bez napisów, napisy dokładaj w edytorze.
- Powtarzalność. Producent pisze, że model może mieć kłopot z utrzymaniem spójności wizualnej powracających postaci albo elementów marki między kolejnymi generowaniami. Czyli seria dziesięciu postów z tym samym słoikiem to jest właśnie to, czego narzędzie nie gwarantuje.
- Kontrola układu. Producent pisze o trudności z precyzyjnym rozmieszczeniem elementów w kompozycjach wrażliwych na układ. Layout z siatką, marginesami i miejscem na logo robi się w programie graficznym, nie poleceniem.
Czwartej rzeczy producenci nie obiecują wcale: trzymania konkretnej wartości koloru marki. Nie znaleźliśmy takiej obietnicy w dokumentacji żadnego z nich. Pośrednim sygnałem, że to znany problem, jest to, że Adobe sprzedaje dostrajanie modelu do marki jako osobną funkcję dla firm — czyli traktuje zgodność z marką jako coś do dokupienia, a nie jako domyślną własność generatora. To jest wniosek z układu oferty, nie cytat.
Rachunek, który producent zrobił za nas
Domyślny kwadrat z Midjourney w trybie HD, przeliczony na druk w jakości 300 punktów na cal
2048 px
rozdzielczość pliku
17,3 cm
największy bok wydruku bez powiększania
Rachunek pochodzi z dokumentacji Midjourney, aktualizacja 27.07.2026: 2048 pikseli podzielone przez 300 daje 6,8 cala. Ten sam dokument podaje, że plakat oglądany z dystansu wystarczy wydrukować w 150 punktach na cal, co daje około 34 cm.
- Wizytówka 90 na 50 mm — mieści się z zapasem.
- Ulotka A6, czyli 105 na 148 mm — mieści się.
- Ulotka A5, czyli 148 na 210 mm — na granicy, dłuższy bok wymaga 2480 pikseli.
- Ulotka A4 — nie mieści się bez powiększania.
- Plakat A2 i większy — nie w jakości 300 punktów, ale przy oglądaniu z dystansu wystarczy połowa tej gęstości.
Dla porównania OpenAI podaje górną granicę 3840 pikseli na najdłuższej krawędzi, przy czym powyżej 2560 na 1440 oznacza rozdzielczości jako eksperymentalne. 3840 pikseli przy 300 punktach na cal to 32,5 cm, czyli A4 w poziomie tak, A3 już nie.
Jedna rada techniczna, którą podaje sam producent, a która oszczędza rozczarowania: zmiana samej wartości gęstości w programie graficznym, przy wyłączonym przepróbkowaniu, niczego nie dodaje — plik dalej ma tyle samo pikseli. Format druku realnie zwiększa tylko powiększanie zewnętrznym narzędziem, i producenci odsyłają po nie na zewnątrz.
Granica, której nie przesuwa żaden regulamin
Artykuł 81 ustęp 1 ustawy o prawie autorskim: rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. Wyjątki dotyczą osoby powszechnie znanej w związku z pełnieniem funkcji publicznych oraz osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie czy krajobraz. Żaden z tych wyjątków nie obejmuje reklamy.
Przy AI działa to tak samo, bo chroniony jest rozpoznawalny wygląd, a nie konkretna fotografia. Wygenerowanie obrazu przypominającego konkretną osobę i użycie go w reklamie jest rozpowszechnianiem wizerunku bez zezwolenia. Do tego dochodzi obowiązek z artykułu 50 ustęp 4 unijnego aktu o sztucznej inteligencji, obowiązujący od 2 sierpnia 2026: jeżeli obraz jest sztucznie wygenerowanym wizerunkiem, trzeba to ujawnić.
Ze stylem cudzej marki jest subtelniej. Sam styl nie jest chroniony prawem autorskim. Ale podszycie się pod markę łapią trzy inne przepisy naraz: artykuł 10 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji o oznaczeniu wprowadzającym w błąd co do pochodzenia, artykuł 13 o kopiowaniu postaci gotowego produktu, i prawo znaków towarowych, jeśli w obrazie wyląduje cudze oznaczenie albo łudząco podobne.
Granica, którą da się obronić, przebiega więc tak: inspiracja nastrojem, paletą i rodzajem kadru — tak. Odtworzenie rozpoznawalnego znaku, kształtu opakowania albo układu etykiety konkurenta — nie, i nie chroni Cię tu żaden regulamin. Zwłaszcza że dostawca, który w ogóle daje gwarancję prawną, wyłącza z niej dokładnie roszczenia znakowe przy użyciu handlowym.
Sprawdź sięWygenerowałeś logo, używasz go od pół roku na szyldzie i w reklamach, nie zgłosiłeś go nigdzie. Firma z sąsiedniej ulicy zaczyna używać bardzo podobnego znaku. Na co się powołasz?Odpowiedz sobie w głowie, potem kliknij
Nie na prawo autorskie, bo do obrazu z promptu go nie masz. Zostają dwie drogi: ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, jeśli podobieństwo może wprowadzić klientów w błąd co do tego, czyja to firma; oraz zgłoszenie znaku towarowego na przyszłość. Przy sporze o pierwszeństwo liczy się data zgłoszenia znaku, nie data zapisania pliku — dlatego zgłoszenie robi się przed sporem, a nie w jego trakcie.
Źródła
- Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 2025 poz. 24 (źródło pierwotne)
- Prawo własności przemysłowej, Dz.U. 2023 poz. 1170 — art. 102, 105, 120, 129¹
- Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, Dz.U. 2026 poz. 85 — art. 3, 10, 13
- U.S. Copyright Office, raport o zdolności do ochrony wytworów AI, 29.01.2025
- Sąd Apelacyjny dla Dystryktu Kolumbii, Thaler v. Perlmutter, 18.03.2025
- Prof. Ryszard Markiewicz, „Prawo autorskie i sztuczna inteligencja", 20.02.2025
- Canva, warunki produktów AI (źródło pierwotne)
- Canva, umowa licencyjna treści — zakaz użycia w znaku towarowym (źródło pierwotne)
- Midjourney, rozmiary i rozdzielczość obrazu, akt. 27.07.2026 (źródło pierwotne)
- Midjourney, porównanie planów — próg miliona dolarów (źródło pierwotne)
- OpenAI, dokumentacja generowania obrazów — ograniczenia i rozmiary (źródło pierwotne)
- Adobe, najczęstsze pytania o Firefly, akt. 13.05.2026 (źródło pierwotne)
- Google Cloud, warunki szczegółowe — wyłączenia gwarancji prawnej (źródło pierwotne)
- Akt o sztucznej inteligencji, rozporządzenie (UE) 2024/1689 — art. 50
Czy ten tekst Ci pomógł?
Jedno kliknięcie. Bez podawania adresu e-mail. Dzięki temu wiem, które teksty wymagają poprawy.