Pół litra wody na zapytanie. Praca źródłowa mówi: pół litra na od dziesięciu do pięćdziesięciu
Najsłynniejsza liczba o środowiskowym koszcie AI myli się o rząd wielkości. A w tej, która jest poprawna, osiemdziesiąt siedem procent wody zużywa elektrownia, nie centrum danych.
Na skróty
- Praca, z której pochodzi ta liczba, mówi o butelce na 10–50 odpowiedzi, dotyczy modelu z 2020 roku i nie przeszła recenzji.
- Przy średniej amerykańskiej 2,2 ml zużywa chłodzenie obiektu, a 14,7 ml elektrownia, która go zasila.
- Google podaje 0,26 ml na zapytanie, ale liczy wyłącznie chłodzenie. Z wodą elektrowni wychodzi około pięć razy więcej.
- Polskie Sieci Elektroenergetyczne planują, że w 2040 roku centra danych zużyją 29,4 TWh — jedenaście procent krajowego prądu.
- Warszawskie centrum danych Microsoftu zużyło w roku 2025 tyle wody, ile 56 Polaków w domu.
Zdanie „jedno zapytanie do czatu to pół litra wody" powtórzyły dziesiątki redakcji. Praca, z której pochodzi, mówi co innego. Jest w niej napisane, że model zużywa butelkę pięciuset mililitrów na mniej więcej dziesięć do pięćdziesięciu odpowiedzi średniej długości. Czyli od dziesięciu do pięćdziesięciu mililitrów na odpowiedź — nie pół litra.
To jest pomyłka o rząd wielkości i sama w sobie byłaby nudna. Ciekawe robi się dopiero to, co jest pod spodem: w tej poprawnej liczbie większość wody w ogóle nie przepływa przez centrum danych.
Model z 2020 roku, nieznana lokalizacja, preprint
Praca powstała w kwietniu 2023 na Uniwersytecie Kalifornijskim w Riverside i jest preprintem — tekstem udostępnionym przed oceną innych naukowców. Nie przeszła recenzji w czasopiśmie i to trzeba powiedzieć od razu.
Dotyczy GPT-3 w wersji ze 175 miliardami parametrów, czyli modelu z 2020 roku. Nie GPT-4, nie Gemini, nie tego, czego używasz dziś. Autorzy wybrali go dlatego, że Microsoft jako jedyny publikował wtedy dane o efektywności swoich centrów danych z podziałem na lokalizacje. Sami przy tym piszą, że konkretne miejsce, w którym trenowano ten model, nie jest publicznie znane — więc policzyli wariant dla kilkunastu lokalizacji i podali przedział.
Za „odpowiedź" przyjęli zapytanie o długości do 800 słów na wejściu i od 150 do 300 słów na wyjściu. To jest dłuższa wymiana niż typowe pytanie zadane czatowi.
Trzynaście procent w chłodni, osiemdziesiąt siedem w elektrowni
Jedno zapytanie, średnia amerykańska — rozbicie z tabeli w pracy źródłowej
2,2 ml
woda odparowana w chłodzeniu samego centrum danych
14,7 ml
woda zużyta w elektrowni, która ten prąd wyprodukowała
Razem 16,9 ml, czyli około 30 zapytań na półlitrową butelkę. Chłodzenie to 13 procent całości. Li, Yang, Islam, Ren, „Making AI Less Thirsty", arXiv:2304.03271, tabela 1.
To rozróżnienie jest sednem całego sporu. Gdy ktoś mówi „centrum danych wypija tyle wody", w ośmiu przypadkach na dziesięć mówi o parowaniu w chłodni elektrowni cieplnej albo z powierzchni zbiornika elektrowni wodnej, często kilkaset kilometrów dalej.
Widać to najlepiej po tym, skąd bierze się przedział „od dziesięciu do pięćdziesięciu". To nie jest niepewność pomiaru, tylko geografia. Irlandia: 7,1 mililitra na zapytanie, czyli 70 zapytań na butelkę. Teksas: 7,6. Średnia amerykańska: 16,9. Arizona: 29,9. Stan Waszyngton: 47,5 mililitra, czyli tylko dziesięć zapytań na butelkę.
Stan Waszyngton wypada najgorzej nie dlatego, że tamtejsze centrum danych jest rozrzutne. Dlatego, że tamtejszy prąd pochodzi w dużej części z elektrowni wodnych, a z powierzchni zbiorników odparowuje ogromna ilość wody. Wodochłonność tamtego prądu jest trzykrotnie wyższa od średniej krajowej. Czyli ta sama rozmowa z czatem „kosztuje" siedem razy więcej wody w stanie z czystą energią wodną niż w Irlandii.
Autorzy dołożyli do tego zastrzeżenie, którego prasa też nie przeniosła: ich szacunek jest ostrożny i realne zużycie może być kilkakrotnie wyższe, bo centra danych Microsoftu mają jedne z najlepszych wyników w branży, a w cudzym obiekcie kolokacyjnym byłoby wyraźnie gorzej.
Pięć kropel, które są policzone uczciwie w zbyt wąskich granicach
Google opublikował w sierpniu 2025 własne liczby: przeciętne zapytanie tekstowe do Gemini to 0,24 watogodziny energii, 0,26 mililitra wody i 0,03 grama dwutlenku węgla. Firma porównuje to do mniej niż dziewięciu sekund oglądania telewizji i do około pięciu kropel wody.
Liczba jest policzona uczciwie, tylko w wąskich granicach: to energia pomnożona przez firmową efektywność wodną, czyli wyłącznie chłodzenie obiektu. Woda zużyta na wyprodukowanie tego prądu nie wchodzi do niej wcale.
Autor pracy źródłowej zarzucił to Google publicznie i imiennie, mówiąc dziennikarzom, że firma ukrywa kluczową informację i wysyła światu zły przekaz. Można to sprawdzić własnym rachunkiem. Jeśli do 0,24 watogodziny doliczyć amerykański przelicznik wodochłonności prądu z raportu laboratorium Departamentu Energii, czyli 4,52 litra na kilowatogodzinę, wychodzi dodatkowe 1,08 mililitra. Razem około 1,34 mililitra zamiast 0,26 — pięć razy więcej.
OpenAI podało jeszcze mniej: 0,34 watogodziny i około 0,32 mililitra wody na zapytanie. Ta liczba pochodzi z wpisu na prywatnym blogu prezesa firmy. Nie ma przy niej podanego modelu, nie ma wzoru, nie ma daty na stronie i nie ma audytu. Dokumentu OpenAI z metodologią nie ma.
Uczciwa konkluzja z tej sekcji brzmi więc tak: ani „pół litra na zapytanie", ani „pięć kropel" nie jest dobrą odpowiedzią. Pierwsza jest przekręcona o rząd wielkości, druga jest policzona rzetelnie, ale w granicach, które wycinają większość zużycia.
Jedna firma z czterech pokazuje pełny rachunek
Meta jest jedyną z wielkiej czwórki, która publikuje wodę pośrednią, i właśnie dlatego jej dane są najbardziej pouczające. Za 2024 rok podaje bezpośrednie zużycie 3123 megalitry, z czego centra danych 2974. Woda wbudowana w kupowany prąd: 72 207 megalitrów. Dwadzieścia trzy razy więcej.
Ta proporcja ma niezależne potwierdzenie dla całych Stanów. Laboratorium Lawrence Berkeley, agencja Departamentu Energii, policzyło, że amerykańskie centra danych zużyły w 2023 roku bezpośrednio 66 miliardów litrów wody, a pośrednio, przez produkcję prądu, blisko 800 miliardów. Dwanaście do jednego.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna liczy tak samo i podaje skalę światową: około 560 miliardów litrów rocznie dziś, około 1200 miliardów w 2030 roku. Struktura z 2023 roku: mniej więcej dwie trzecie to woda związana z dostawą energii, jedna czwarta to bezpośrednie chłodzenie, reszta to produkcja układów scalonych.
Warto przy tym rozdzielić dwie rzeczy, które ciągle się zlepia. Centra danych zużyły w 2024 roku około 415 terawatogodzin prądu, czyli 1,5 procenta światowego zużycia. Ale serwery przeznaczone do AI to z tego około 15 procent, czyli mniej więcej 62 terawatogodziny. Reszta to poczta, filmy, bankowość i wszystko inne, co od dawna stoi w serwerowni.
Google kontra trzy procent Polaków
Przelicznik użyty we wszystkich rachunkach poniżej pochodzi z Banku Danych Lokalnych GUS: przeciętny mieszkaniec Polski zużywa w domu 35,6 metra sześciennego wody rocznie, czyli około 97 litrów dziennie.
- Google zużył w 2025 roku 41 milionów metrów sześciennych wody, centra danych i biura razem, na całym świecie. Podzielone przez 35,6 daje 1,15 miliona osób — czyli około trzech procent mieszkańców Polski.
- Jedno duże centrum danych o mocy 100 megawatów zużywa, według Agencji Energetycznej, około dwóch milionów litrów wody dziennie, licząc razem z elektrownią. To 730 tysięcy metrów sześciennych rocznie, czyli tyle, ile 20 500 Polaków — mniej więcej miasto wielkości Zakopanego.
- Wszystkie amerykańskie centra danych razem, z wodą elektrowni, to około 866 milionów metrów sześciennych. Roczny pobór wody na potrzeby gospodarki i ludności w Polsce to około 8 miliardów. Czyli cały amerykański sektor to mniej więcej jedna dziesiąta polskiego poboru, a samo chłodzenie tych obiektów — niecały procent.
- Prąd: Google zużył w 2025 roku 43,6 terawatogodziny, Microsoft 37,0. Razem 80,6 — czyli prawie połowa rocznego zużycia prądu w Polsce, które wynosi około 172 terawatogodzin.
Trzy z tych czterech rachunków powstały z liczb podanych przez instytucje. Czwarty, ten o Google, można sprawdzić także w mierze wybranej przez samą firmę: Google porównuje swoje zużycie do 73 pól golfowych nawadnianych przez rok na południowym zachodzie Stanów. Przeliczyliśmy — rachunek się zgadza. Warto tylko zauważyć, że porównanie wybrał zainteresowany i wybrał takie, które brzmi mało.
Operator sieci ma już liczby i one są konkretne
Zapotrzebowanie centrów danych na prąd w Polsce według planu PSE
0,6 TWh
2024 rok, czyli 0,35 procenta krajowego zużycia
29,4 TWh
2040 rok, czyli około jedenaście procent
Polskie Sieci Elektroenergetyczne, „Plan rozwoju sieci przesyłowej na lata 2027–2036", wersja po konsultacjach, kwiecień 2026. Moc centrów danych w tym samym okresie: z 200 megawatów do 5018. Lokalizacje wyznaczono na podstawie złożonych wniosków o przyłączenie, nie z prognozy.
Dla porównania w tej samej prognozie samochody elektryczne zużyją w 2040 roku 16,2 terawatogodziny, a pompy ciepła 19,4. Centra danych wyprzedzają obie te grupy. Najwięcej nowej mocy przypada na Warszawę: plus 694 megawaty do 2036 roku i plus 951 do 2040.
Z wodą w Polsce jest zupełnie inaczej i to jest zaskoczenie tego researchu. Trzydzieści sześć polskich centrów danych złożyło sprawozdanie do unijnej bazy w pierwszym okresie sprawozdawczym i zgłosiły łącznie 20 359 metrów sześciennych zużycia wody. To roczne zużycie 572 Polaków. Średnia efektywność wodna dla Polski wyszła 0,21 metra sześciennego na megawatogodzinę — jedna z lepszych w Unii.
Jedyna liczba dla konkretnego obiektu w Polsce, podana przez samego operatora, znajduje się w tabeli lokalizacyjnej raportu Microsoftu: Warszawa, 82 613 megawatogodzin prądu i 2 megalitry wody w roku obrotowym 2025. Dwa megalitry to dwa tysiące metrów sześciennych, czyli roczne zużycie 56 Polaków.
Ten sam obraz wychodzi z polskich decyzji środowiskowych. Dwie z nich wyglądają inaczej po sprawdzeniu. Centrum w Kajetanach pod Nadarzynem: chłodzenie w obiegu zamkniętym, woda wyłącznie na cele socjalne, maksymalnie trzy tysiące litrów na dobę. Planowane centrum w Piasecznie o mocy szczytowej około 70 megawatów: około 55 metrów sześciennych na dobę, chłodzenie w układzie zamkniętym. To daje 20 tysięcy metrów sześciennych rocznie, czyli tyle, ile 564 Polaków w domu.
Wniosek z tego jest niewygodny dla obu stron sporu. Polskie centra danych nie wypijają gminom wody, bo projektuje się je w obiegach zamkniętych i woda w ich dokumentach to głównie toalety pracowników. Ale prądu zużyją, według planu operatora sieci, w 2040 roku co dziewiątą kilowatogodzinę w kraju — a woda, o którą naprawdę chodzi, zostanie zużyta tam, gdzie ten prąd powstanie.
Cztery rzeczy, które osłabiają alarm, i trzy, które go podtrzymują
- Centra danych odpowiadają za około osiem procent całego wzrostu światowego zapotrzebowania na prąd do 2030 roku. Samochody elektryczne i klimatyzacja dołożą więcej, a przemysł ponad trzy razy tyle.
- Wodochłonność prądu maleje razem z dekarbonizacją. Wiatr i fotowoltaika zużywają setną część wody tego, co źródła kopalne, albo mniej. To uderza w sam mnożnik, z którego bierze się większość „wody AI".
- Efektywność wodna obiektów szybko rośnie. Amazon podaje 0,12 litra na kilowatogodzinę, Meta 0,19, Polska średnio 0,21 — przy branżowym celu 0,4 dopiero na 2040 rok.
- Microsoft wdraża od sierpnia 2024 we wszystkich nowych projektach chłodzenie w obiegu zamkniętym i podaje, że pozwoli to uniknąć ponad 125 milionów litrów wody rocznie na obiekt. Woda napełniana jest raz, przy budowie.
A teraz strona druga, z tych samych dokumentów. Zużycie wody Google wzrosło w jednym roku o 34 procent, a prądu o 37 — czyli efektywność rośnie wolniej niż skala. Trzynaście procent poboru wody słodkiej Google pochodzi z obszarów o wysokim ryzyku niedoboru, a u Microsoftu połowa poboru pochodzi z obszarów pod presją wodną.
I zdanie, które chyba najlepiej ustawia całą sprawę, napisane przez Agencję Energetyczną: w niektórych krajach, jak Stany, pobór wody na centra danych to dziś mniej niż dziesięć procent komunalnego poboru, ale gdzie indziej może konkurować z wodą na nawadnianie pól i na potrzeby mieszkańców. Czyli problem nie polega na tym, że AI wypija świat. Polega na tym, że potrafi wypić konkretną gminę.
Sprawdź sięDwa identyczne centra danych, jedno w Irlandii, drugie w stanie Waszyngton zasilanym prądem z elektrowni wodnych. Które zużywa więcej wody na to samo zapytanie i dlaczego?Odpowiedz sobie w głowie, potem kliknij
To w stanie Waszyngton, i to ponad sześć razy więcej: 47,5 mililitra wobec 7,1. Nie dlatego, że jest gorzej chłodzone, tylko dlatego, że z powierzchni zbiorników elektrowni wodnych odparowuje ogromna ilość wody. Wodochłonność tamtego prądu jest trzykrotnie wyższa od średniej amerykańskiej. To pokazuje, że większość „wody AI" jest własnością sieci energetycznej, a nie serwerowni.
Źródła
- Li, Yang, Islam, Ren — „Making AI Less Thirsty", arXiv:2304.03271 (preprint, źródło pierwotne)
- Międzynarodowa Agencja Energetyczna, raport „Energy and AI", 10.04.2025
- Lawrence Berkeley National Laboratory, raport o zużyciu energii przez centra danych w USA, XII.2024
- Google, raport środowiskowy 2026 (dane za 2025) (źródło pierwotne)
- Google Cloud, pomiar śladu środowiskowego zapytania do Gemini, 21.08.2025
- The Verge, zarzuty ekspertów wobec metodologii Google, 21.08.2025
- Microsoft, raport środowiskowy 2026 — dane w podziale na lokalizacje, w tym Warszawa
- Microsoft, centra danych bez zużycia wody na chłodzenie, 09.12.2024 (źródło pierwotne)
- Meta, Environmental Data Index 2025 — woda wbudowana w kupowany prąd
- Amazon, dane o efektywności wodnej AWS (źródło pierwotne)
- Sam Altman, „The Gentle Singularity" — liczby OpenAI bez metodologii
- PSE, Plan rozwoju sieci przesyłowej na lata 2027–2036 (źródło pierwotne)
- Komisja Europejska, ocena efektywności centrów danych w UE — dane dla Polski, 08.07.2025
- GUS, Bank Danych Lokalnych — zużycie wody w gospodarstwach domowych (źródło pierwotne)
- Urząd Miasta Piaseczno, oświadczenie inwestora o centrum danych, 09.09.2026
- Carbon Brief, zużycie energii przez centra danych w kontekście, 15.09.2025
Czy ten tekst Ci pomógł?
Jedno kliknięcie. Bez podawania adresu e-mail. Dzięki temu wiem, które teksty wymagają poprawy.