PoradnikSocial media·15 września 2026·8 min

Platformy każą oznaczać obraz i głos. Tekstu, który ludzie generują najczęściej, nie oznacza się nigdzie

Zasady trzech serwisów mówią to samo. Wszystkie wymagają oznaczenia realistycznego obrazu i dźwięku, a wszystkie wprost zwalniają z tego scenariusz, tytuł, opis i miniaturę napisane przez AI.

Na skróty

  • YouTube wymaga oznaczenia tylko wtedy, gdy treść wygląda realistycznie. Na jego własnej liście wyjątków są scenariusz, tytuł, miniatura, napisy i klonowanie własnego głosu.
  • Meta w ciągu pięciu miesięcy przeszła od widocznej plakietki „Made with AI" do napisu schowanego w menu wpisu - i sama opisała, dlaczego.
  • TikTok oznacza automatycznie, jeśli plik niesie podpis pochodzenia. W sprawdzonym pliku z generatora takiego podpisu nie ma.
  • Wspólny mianownik: platformy sprawdzają plik, a nie treść. Tekst pliku nie ma, więc wypada poza system.
  • Unijny obowiązek oznaczania obowiązuje od 2 sierpnia 2026 i jest szerszy niż regulaminy platform.

Najczęstsze zastosowanie sztucznej inteligencji w mediach społecznościowych to nie generowanie obrazów. To pisanie tekstu: opisów, tytułów, scenariuszy, komentarzy. W zasadach trzech największych platform tekst napisany przez maszynę nie wymaga oznaczenia w żadnej z nich. YouTube wymienia go wprost na liście rzeczy zwolnionych z obowiązku.

To nie jest przeoczenie. To wynika z tego, jak te systemy działają: rozpoznają plik, a nie treść. A tekst nie jest plikiem.

Obowiązek dotyczy tylko tego, co wygląda realistycznie

YouTube każe ujawnić użycie AI w trzech przypadkach: gdy prawdziwa osoba wygląda, jakby mówiła albo robiła coś, czego nie zrobiła; gdy zmieniono nagranie prawdziwego wydarzenia lub miejsca; gdy wygenerowano realistyczną scenę, która się nie wydarzyła. Kryterium jest jedno i powtarza się w całym dokumencie: realizm.

Ciekawsza jest druga lista - rzeczy, których ujawniać NIE trzeba. Przepisuję z niej to, co dotyczy zwykłego twórcy:

  • pomoc przy produkcji: konspekt, scenariusz, miniatura, tytuł, infografika
  • tworzenie napisów
  • wymyślanie pomysłów
  • klonowanie własnego głosu do lektora lub dubbingu
  • filtry upiększające, korekta kolorów, rozmycie tła
  • wyostrzanie, powiększanie i naprawa obrazu oraz dźwięku

Przeczytaj tę listę jeszcze raz, myśląc o przeciętnym filmie na kanale poradnikowym. Scenariusz z AI, tytuł z AI, miniatura z AI, napisy z AI, lektor własnym sklonowanym głosem. Cały film może powstać maszynowo i nie wymagać ani jednego oznaczenia, bo nic w nim nie udaje realnego wydarzenia.

Plakietka, która przeżyła pięć miesięcy na wierzchu

Historia oznaczeń u Mety jest opisana w jednym dokumencie, dopisywanym po kolei, i czyta się ją jak kronikę wycofywania się z własnego pomysłu.

  • 5 kwietnia 2024 - Meta ogłasza plakietkę „Made with AI" na obrazach, wideo i dźwięku, nadawaną na podstawie sygnałów w pliku albo deklaracji autora.
  • 1 lipca 2024 - plakietka zmienia nazwę na „AI info", bo - słowami firmy - oznaczenia „nie zawsze odpowiadały oczekiwaniom ludzi". Fotograficy, którzy użyli retuszu, dostawali tę samą etykietę co obraz wygenerowany od zera.
  • 12 września 2024 - przy treściach jedynie zmodyfikowanych przez AI napis przenosi się do menu wpisu. Czyli przestaje być widoczny bez kliknięcia.
For content that we detect was only modified or edited by AI tools, we are moving the „AI info" label to the post's menu.
- Meta, komunikat o podejściu do oznaczania treści, aktualizacja z 12 września 2024

Problem, który Meta opisała, jest prawdziwy i wart zrozumienia: granica między „wygenerowane" a „poprawione" nie istnieje w pliku. Narzędzie do retuszu zostawia ten sam ślad co generator. System, który czyta tylko ślad, musi więc albo oznaczać za dużo, albo za mało.

Oznacza automatycznie - o ile plik przyniesie podpis

TikTok poszedł najdalej technicznie: od 9 maja 2024 czyta podpisy pochodzenia w standardzie C2PA i na tej podstawie sam oznacza treść przesłaną z innych platform. Podaje też, że z jego własnego narzędzia do oznaczania skorzystało trzydzieści siedem milionów twórców.

Cały mechanizm stoi jednak na jednym warunku: plik musi ten podpis nieść. W pliku z darmowego generatora obrazów nie ma podpisu w ogóle - jest tylko zwykły blok metadanych jak w aparacie. Przy takim pliku automat nie ma czego przeczytać.

Czytaj też

Obraz z AI w trzy sekundy, bez konta i bez opłaty. W pliku nie ma ani słowa o tym, skąd pochodzi

Wygenerowany plik rozłożony na segmenty pokazuje, co naprawdę jest w środku. Jest w nim 604 bajty zwykłych metadanych i nic poza tym - żadnego podpisu pochodzenia, mimo że od sierpnia unijne przepisy każą takie…

System czyta plik, a tekst plikiem nie jest

Co obejmuje automatyczne oznaczanie

obraz, wideo, dźwięk

mają plik, a plik może nieść podpis

tekst

nie ma pliku i nie ma czego podpisać

Dotyczy opisów, tytułów, komentarzy, odpowiedzi i wiadomości - czyli tego, czego w mediach społecznościowych jest najwięcej.

Unijny obowiązek nie pyta o to, czy coś wygląda realistycznie

Regulamin platformy to nie to samo co przepis. Obowiązek przejrzystości z unijnego rozporządzenia wszedł w życie 2 sierpnia 2026, obejmuje także firmy, które gotowych narzędzi tylko używają, i nie zawiera wyjątku dla „treści nierealistycznych". Kto opiera się wyłącznie na tym, czego wymaga platforma, może ten obowiązek przeoczyć.

Czytaj też

AI Act: najostrzejsze przepisy przesunięto o rok. Ale obowiązek ujawniania AI wszedł 2 sierpnia i dotyczy też małych firm

Przepisy AI Act dla systemów „wysokiego ryzyka" przesunięto z 2 sierpnia 2026 na grudzień 2027.

Źródła

  1. YouTube, zasady ujawniania treści tworzonych przez AI - obie listy, obowiązkowa i zwolniona, sprawdzone 15 września 2026
  2. Meta, komunikat o oznaczaniu treści AI wraz z aktualizacjami z lipca i września 2024
  3. TikTok, komunikat o czytaniu podpisów C2PA, 9 maja 2024
  4. C2PA - standard podpisu pochodzenia, na którym opiera się automatyczne oznaczanie

Czy ten tekst Ci pomógł?

Jedno kliknięcie. Bez podawania adresu e-mail. Dzięki temu wiem, które teksty wymagają poprawy.